Polska wyjdzie z ETS i zatrzyma ETS 2 – to jedna z pierwszych ustaw, jakie złoży rząd złożony z Prawa i Sprawiedliwości – zapowiada kandydat PiS na premiera prof. Przemysław Czarnek. – Obecnie brniemy w ograniczanie naszych krajowych możliwości, przedsiębiorczości Polaków i ich biznesów – mówi poseł Stanisław Szwed.

Zdaniem Prawa i Sprawiedliwości wyprowadzenie Polski z systemu ETS szybko wpłynie na obniżenie rachunków za energię, przede wszystkim przywróci decyzje w sprawie kosztów energii z powrotem do kraju. – Energia kosztuje zbyt dużo właśnie przez system ETS, który oznacza sztuczne podnoszenie ceny energii, przerzucanie kosztów na obywateli i spekulacyjny handel pozwoleniami na emisję. W efekcie osłabia polską suwerenność energetyczną – wyjaśnia Stanisław Szwed wskazując, że PiS przygotował ustawę wyprowadzającą Polskę z systemu ETS.

 

Co da Polsce odejście od ETS?

Ceny energii elektrycznej w Polsce spadną nawet o 50 proc. A trzeba pamiętać, że w relacji do zarobków polskie gospodarstwa domowe płacą za energię jedne z najwyższych rachunków w Europie, bo np. na Malcie czy w Finlandii prąd jest relatywnie ponad dwa razy tańszy. Ale wysokie koszty energii z powodu ETS dotykają nie tylko osoby prywatne, lecz również firmy.

Skąd wzięła się duża zależność cen polskiej energii od opłat ETS? Udział węgla w produkcji energii elektrycznej w kraju wynosi ok. 55 proc. i pozostaje jednym z najwyższych poziomów w Unii. A to oznacza konieczność zakupu przez przedsiębiorstwa energetyczne dużej liczby uprawnień emisyjnych, które stopniowo na spekulacyjnym rynku rosną, od kilkudziesięciu euro za tonę CO₂ sięgając okresowo poziom 100 euro, z perspektywą nawet 290 euro. W 2024 r. cztery największe grupy energetyczne przeznaczyły na zakup uprawnień do emisji około 45 mld zł.

– ETS to w rzeczywistości coraz droższy podatek klimatyczny nakładany przez Brukselę, który najbardziej uderza w kraje takie jak Polska, a więc opierające energetykę na węglu. To ekologiczne szaleństwo pod dyktando ekoterrorystów, nie jest stosowane nigdzie poza Unią Europejską – mówi poseł.

 

Wysokie ceny

Prawo i Sprawiedliwość wskazuje, że według danych Eurostatu ceny prądu dla gospodarstw domowych w Polsce należą do najszybciej rosnących w Unii – w 2025 r. były o ok. 20 proc. wyższe niż w 2024. Wyższe są tylko w Rumunii – 49,52 euro za 100 kWh i Czechach – 38,65 euro. W Polsce – 37,15 euro.

Przedsiębiorcy nie mają się lepiej. Mamy najwyższe ceny w Europie dla najbardziej energochłonnych branż, jak hutnictwo, produkcja cementu i materiałów budowlanych, przemysł chemiczny, produkcja papieru czy rafinacja ropy. Pomijając koszt VAT (tak liczą firmy) cena wynosiła 17 eurocentów za 1 kWh, a więc najwyżej w Europie (Irlandia 16 eurocentów, Niemcy 13 eurocentów, średnia unijna 11 eurocentów). Firmy zużywające nieco mniej energii płacą za nią 15 eurocentów bez VAT, co stawia nas na szóstym miejscu od końca. Ceny dla najmniejszych przedsiębiorstw też sytuują nas daleko poza średnią unijną.

PiS podkreśla, że takie rozwiązanie ma umocowanie prawne. Polski Trybunał Konstytucyjny 10 czerwca 2025 r. wydał wyrok, który wprost mówi o tym, że Unia Europejska przekroczyła swoje kompetencje uchwalając system ETS rażąco naruszając wymóg jednomyślności. – Rząd Donalda Tuska nie korzysta z tej możliwości wzmocnienia polskiej gospodarki, dzieje się tak nie po raz pierwszy. W naszym narodowym interesie powinniśmy wyjść z obu systemów ETS jak najszybciej – dodaje poseł. (Ł)

Stanisław Szwed,

poseł Prawa i Sprawiedliwości:

Po nieudolnych rządach koalicji Donalda Tuska trzeba będzie naprawić w Polsce wiele źle funkcjonujących spraw. Rozwiązania Prawa i Sprawiedliwości, prezentowane przez naszego kandydata na premiera prof. Przemysława Czarnka, nie tylko obejmują najbardziej pilące obszary koniecznych działań. Mają również tę zaletę, że są dobrze wyliczone i opracowane do wprowadzenia, a zarazem oczekiwane przez zdecydowaną większość Polaków. Nie dotyczy to jedynie naszego elektoratu. Obok wyborców o nastawieniu prawicowym i konserwatywnym, nasze propozycje kierujemy również do osób związanych z gospodarką i przedsiębiorczością, które ze zdrowym rozsądkiem patrzą na obecne ograniczanie możliwości rozwoju biznesu oraz pracy zwykłych ludzi.