Realia pełne obaw
Z posłem Prawa i Sprawiedliwości Przemysławem Drabkiem rozmawiamy o tematach aktualnych, również w kontekście systematycznie organizowanych spotkań z mieszkańcami.
Redakcja: Jako posłowie Prawa i Sprawiedliwości kontynuujecie spotkania z mieszkańcami różnych gmin w ramach cyklu „Czas Polski. Program Polaków”. Co obecnie stanowi największe zmartwienie w naszych lokalnych społecznościach?
Przemysław Drabek: To zależy w zasadzie od tego, gdzie się pojawiamy. W Łodygowicach czy Lipowej na Żywiecczyźnie mocno wybrzmiewał temat dotyczący ochrony zdrowia, co ma oczywisty związek z bardzo trudną sytuacją, w jakiej znalazł się Szpital Żywiec. W powiecie cieszyńskim i bielskim – choćby podczas kwietniowego spotkania w Bestwinie czy wcześniejszego w Zebrzydowicach – mieszkańcy dzielili się z nami obawami, dotyczącymi niepokojąco rosnącego bezrobocia. Zwolnienia grupowe stają się realnym problemem. Mamy przykład czechowickiej „Silesii”, ale i innych firm, które zdawały się całkiem dobrze prosperować. Mówimy o skali naprawdę budzącej niepokój i zagrażającej spokojnemu bytowi całych rodzin. Generalnie odnoszę wrażenie, że coraz większa grupa społeczna jest nie tylko rozczarowana, ale i czuje się najzwyczajniej oszukana. Miało być pięknie i tanio, problemy miały zniknąć z dnia na dzień, a tymczasem po już blisko 2,5 roku rządów Koalicji 13 Grudnia jest niepewność, obawa i doskwierająca wszystkim drożyzna. Rosną także obawy, że dziś wcale nie trzeba wiele, aby kogoś zniszczyć, zamknąć firmę, doprowadzić do konieczności zwalniania pracowników. To realia, z którymi dzielą się z nami mieszkańcy.
Temat służby zdrowia jest dziś tym największym problemem? Mówi się o ograniczanej diagnostyce i zamykaniu porodówek w innych częściach Polski, ale w naszym regionie chyba nie jest to na razie tak odczuwalne?
– Ograniczanie badań diagnostycznych to niestety smutny fakt, który dotyczy coraz większej liczby szpitali. Eksperci, już nawet ze środowisk przychylnych rządzącym, alarmują, że to prosta droga do katastrofy. Jeśli nie będzie odpowiednio wczesnej profilaktyki i wykrywania chorób, w szczególności tych poważnych z nowotworami włącznie, to wydłużające się kolejki spowodują całkowitą niewydolność systemu. Zwalanie całej winy na Narodowy Fundusz Zdrowia jest niepoważnym upraszczaniem tematu. Rządzący mają narzędzia, by poprawiać podstawy zdrowia publicznego. Protest szpitali powiatowych w całym kraju to nie jest przypadek, a wyraźny głos, że nie dzieje się dobrze i system staje się niewydolny.
Czy Prawo i Sprawiedliwość proponuje dziś konkretne rozwiązania?
– Tak i głośno o tych działaniach propolskich i proobywatelskich mówi nasz kandydat na premiera Przemysław Czarnek, składając jednocześnie konkretne projekty dla poprawy życia Polek i Polaków. Najlepszy przykład to obniżenie podatku VAT i akcyzy na paliwa, gdy tylko pojawiły się problemy związane z konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Takie rozwiązanie zostało przez nasze środowisko przygotowane na długo przed tym, zanim rząd zdecydował się wreszcie na jego wprowadzenie, łupiąc wcześniej swoich obywateli astronomicznymi cenami na stacjach benzynowych. Zdecydowanie można było tego uniknąć, zadziałać sprawniej i szybciej. Nie ma niestety podobnego obniżenia cen żywności, choć i taka propozycja ustawy została złożona, bez żadnego zainteresowania ze strony rządowej. Jest też nowy projekt ustawy poprawiającej w istotny sposób bezpieczeństwo i zakładający, że każde drugie wykroczenie cudzoziemca w naszym kraju będzie się wiązać z automatyczną deportacją. To konkrety, a nie puste obietnice bez pokrycia.
Z dobrych wiadomości z perspektywy samorządowej – inwestycje w regionie trochę w ostatnim czasie zdają się przyspieszać.
– Proszę zwrócić jednak uwagę, że wiele z tych zadań jest w fazie zakończenia, bo to jeszcze pokłosie środków przyznanych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w ramach Polskiego Ładu. To wtedy były wielkie nakłady finansowe na budowę przedszkoli, rozwój infrastruktury drogowej i kanalizacyjnej, projekty służące rekreacji i aktywnemu spędzaniu czasu przez mieszkańców. Dziś, mówiąc o drogach, głównie słyszymy o modernizacjach, które są nie tyle rozwojowe, co pozwalają naprawić szkody wyrządzane w poprzednich latach przez powódź. Co więcej, do procedur przetargowych przystępuje po kilkanaście firm, które skarżą się na brak pracy. Sytuacja finansowa samorządów nie uległa poprawie, a też to obiecywano w kampanii wyborczej. Znaczącej większości gmin po prostu nie stać na inwestycje oczekiwane przez mieszkańców. Wiem, że wielu samorządowców nie chce o pewnych rzeczach mówić głośno, ale przebudzenie jest potrzebne. Przecież wspólnie zależy nam, by budować Polskę silną, ambitną i nowoczesną, a przy tym bogatą i niepodległą, nie zaś zadłużającą się i coraz mocniej uzależnioną od unijnego dyktatu.
***
Najbliższe spotkanie w regionie w ramach cyklu „Czas Polski. Program Polaków”:
- 11 maja (poniedziałek), godzina 17:00, Pałac Czeczów w Kozach