Wielkie kwoty pożyczane na niejasnych warunkach finansowych, a co gorsze, z poważnymi ograniczeniami wyboru tego, co najbardziej potrzebne polskiej obronności. – Czy takie wsparcie europejskiego funduszu SAFE pozwoli na rzeczywiste wzmocnienie naszej obronności, jak wmawia rząd Donalda Tuska? – wątpi poseł PiS Stanisław Szwed.

Fundusz obronności, stworzony ostatnio przez Komisję Europejską, to gigantyczna pożyczka opiewająca na 150 miliardów euro, która ma umożliwić krajom Unii szybkie zwiększenie potencjału obronnego, chroniącego przed agresywną Rosją. Dla Polski przeznaczono sumę 44 miliardów euro. – Za taką kwotę można bardzo dobrze wyposażyć Wojsko Polskie w taką broń, która najskuteczniej odstraszy, a w razie konieczności także obroni nasz kraj przed Rosją. Problem polega na tym, że to nie w Polsce będziemy ostatecznie decydować, co za pożyczkę kupimy – wyjaśnia poseł.

 

Nieistniejące fabryki broni

Dzisiaj nawet nie znamy listy projektu zakupów, które mogłyby być sfinansowane z SAFE, poza groźnym dla Polski warunkiem pozyskiwania sprzętu głównie produkcji europejskiej. Tymczasem najnowocześniejszymi i najskuteczniejszymi, a tym samym najkosztowniejszymi technologiami dysponują przede wszystkim Amerykanie, a w mniejszym stopniu także Koreańczycy. Chodzi przede wszystkim o samoloty F-35, czołgi Abrams i K-2, system obrony przeciwlotniczej Patriot. Z programu SAFE zakupy u tych dostawców byłyby co najmniej utrudnione.

Problematyczne byłyby jednak nawet same zakupy na europejskim rynku. Tu doskonałym przykładem są Węgry, które z wielkim opóźnieniem doczekały się zamówionych 44 czołgów Leopard II niemieckiego producenta. Polska później niż Węgry zakupiła 250 Abramsów, a mimo to już dotarły z USA.

Stanisław Szwed zwraca też uwagę na inne niepokojące zjawiska w tym zakresie, w tym mające znamiona korupcji – doniesienia, że zamówienia za pieniądze z SAFE zostały przeznaczone na produkcję w fabrykach, które nawet jeszcze nie istnieją!

 

Wątpliwe warunki pożyczki

Opozycyjne Prawo i Sprawiedliwość przypomina, że SAFE to pożyczka, a nie środki „dodatkowo pozyskane”, jak było w ostatnim dwudziestoleciu w przypadku europejskich programów rozwoju. Wraz z pożyczką pojawiają się więc warunki finansowe. Rząd Donalda Tuska próbuje przekonywać, że pożyczka oprocentowana na korzystnym poziomie 3-4 punktów nie byłaby tak korzystnie dostępna z innych źródeł. Tymczasem już teraz Polska emituje własne papiery dłużne o podobnych kosztach, np. 5-letnie obligacje na 2 mld euro z rentownością 2,96 proc. i 10-letnie obligacje na 1,25 mld euro z rentownością 3,74 proc. – Żadnej więc z tego tytułu korzyści z SAFE nie mamy. A w przypadku samodzielnie wygenerowanych obligacji przynajmniej sami zamawiamy rodzaj sprzętu – podkreśla poseł PiS.

Opozycja obawia się także wpisanego do programu SAFE mechanizmu warunkowości. – Przerabialiśmy to przy KPO. Jak będziemy niegrzeczni, bo na przykład wybierzemy nie tych, których chciały Berlin i Bruksela, to pieniędzy nie dostaniemy. Koalicja rządząca igra z polskim bezpieczeństwem – dodaje Stanisław Szwed.

 

A polski przemysł?

Przy strategicznych programach, a zwłaszcza tych dotyczących tak kluczowych dziedzin, jak obronność, bezwzględnie trzeba brać pod uwagę finansowanie rozwoju własnych możliwości obronnych. Rząd Donalda Tuska zapewnia, że blisko 90 proc. pożyczki SAFE będzie przeznaczonych dla polskich producentów. – To propaganda. Ten sam rząd przyznaje, że dopiero negocjuje umowy z wykonawcami, badając ich możliwości produkcyjne i udział europejskich komponentów – wylicza dalej poseł Stanisław Szwed, przez lata wiceminister resortu rodziny i pracy w rządach Zjednoczonej Prawicy.

Podaje prosty przykład Huty Stalowa Wola, produkującej armatohałbice Krab. – Z funduszu SAFE nie będzie można ich finansować, bo ponad 40 proc. komponentów – tych najnowocześniejszych elementów broni – pochodzi spoza Unii Europejskiej. Polsce pracownicy na tym nie skorzystają – wyjaśnia. (Ł)

Stanisław Szwed,

poseł PiS:

SAFE został stworzony z całkowitym lekceważeniem podstawowej zasady obronności – zakupów broni na podstawie rekomendacji samego wojska, które na co dzień obserwuje postępy wojny na Ukrainie i analizuje pod tym względem współczesne potrzeby pola walki oraz obrony kraju przed Rosją. Niezmiernie szybkie tempo, w jakim Komisja Europejska i Niemcy starają się przymusić Polskę do wejścia w program SAFE, też nie budzą zaufania. Z jednej strony warunki finansowe nie są wcale preferencyjne wobec zadłużenia komercyjnego, z drugiej dochodzi groźba Komisji Europejskiej wstrzymania środków z powodów politycznych, jak miało to miejsce w przypadku KPO. Nie możemy od tego uzależniać naszego bezpieczeństwa.