To scenariusz, którego przewidzieć się nie dało. Na XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan – Cortina 2026 Kacper Tomasiak, skoczek LKS Klimczok Bystra, wyjeżdżał jako debiutant, a wrócił z trzema medalami. Wspomnieć wystarczy dla podkreślenia skali sukcesu, że takiej sztuki nie dokonał wcześniej żaden polski olimpijczyk w męskiej rywalizacji.

 

Lider kadry

Trwający sezon dla Kacpra Tomasiaka to pierwszy w gronie czołowych skoczków. W Pucharze Świata to właśnie najmłodszy z biało-czerwonych prezentował się od startu sezonu najlepiej, zajmując nawet miejsca w czołowej dziesiątce. Na olimpijską imprezę udawał się więc do Włoch z nadziejami na dobry występ, ale wobec przeżywających nieco słabszy okres polskich skoków, nie liczono w realnych ocenach na medalowe łupy.

– Dużo pracy włożyłem w to, aby być tu, gdzie jestem. Ale przyznam, że nie spodziewałem się tego. Oczywiście, miałem gdzieś tam z tyłu głowy nadzieję na sprawienie niespodzianki, ale zaczynając sezon myślałem o tym, żeby w ogóle się na igrzyska zakwalifikować – mówił 19-latek już w trakcie radosnych Zimowych Igrzysk Olimpijskich.

Zdjęcia: Mat. Gminy Wilkowice

 

Z medalisty w multimedalistę

Poniedziałek 9 lutego 2026 roku był dniem wyczekiwanym z racji konkursu indywidualnego na skoczni normalnej w Predazzo. Do zawodów młody skoczek przystępował już w ścisłym gronie faworytów, osiągając bardzo dobre wyniki podczas serii treningowych. Na półmetku po skoku na 103 metry zajmował lokatę tuż za podium z minimalną stratą do medalowego miejsca. Nie mając nie do stracenia w finale konkursu uzyskał aż 107 m, co wystarczyło do zgarnięcia olimpijskiego srebra. Radości i wzruszeń nie było końca, ale trudno się temu dziwić. Kacpra z trybun obiektu w Predazzo wspierała rodzina, jak również liczna społeczność LKS Klimczok Bystra.

– W sportowym życiu to mój najpiękniejszy moment, choć mam nadzieję, że jeszcze takie podobne będą – mówił ze spokojem Kacper i nie przypuszczał zapewne, że wkrótce nastąpią podobne.

To, co wydarzyło się dalej, przeszło najśmielsze oczekiwania. Na dużej skoczni w sobotę 14 lutego świeżo upieczony medalista znów znakomicie skakał, a olbrzymi sukces w postaci brązowego medalu zapewnił mu finałowy skok na 138,5 m. Już wtedy najlepszy z Polaków wyrósł na bohatera, ale poprzestać na tym nie zamierzał. Tuż po weekendzie, w poniedziałek 16 lutego, w duecie z Pawłem Wąskiem z Ustronia i również absolwentem SMS Szczyrk z siedzibą w Buczkowicach, ponownie zameldował się na „pudle”. Olimpijskiemu wicemistrzostwu towarzyszyła niebywała dramaturgia, bo konkurs został przerwany przez śnieżycę, zapewniając polskiej drużynie jakże szczęśliwy finisz. I tak to skromny chłopak, który najważniejsze szlify w kategoriach dziecięcych i młodzieżowych zbierał na kompleksie skoczni w Bystrej, stał się multimedalistą i – co żadną przesadą nie jest – zapisał się na zawsze w historii polskiego sportu.

 

Duma Bystrej

Nic dziwnego, że emocje olimpijskie udzieliły się całej społeczności Bystrej, gminy Wilkowice i regionu, która chciała uroczyście powitać medalistę. Nastąpiło ono w środowy wieczór 18 lutego nie gdzie indziej, jak w Bystrej, z którą losy Kacpra Tomasiaka wiążą się w oczywisty sposób. Mieszkańcy zjawili się na spotkanie z mistrzem wyjątkowo tłumnie. Było gromkie „Sto lat”, był hymn narodowy i płynące z różnych środowisk słowa gratulacji i uznania. – Jesteśmy dumni z tego, co dokonałeś. Bardzo to wszystko przeżywaliśmy i mamy nadzieję, że to dopiero początek twojej wielkiej kariery – podkreślali dziękujący skoczkowi wójt gminy Maciej Mrówka i przewodnicząca Rady Gminy Alina Macher.

O łzach, które podczas tak udanych zmagań w Predazzo same napływały do oczu, mówił inny wybitny skoczek, a obecnie prezes Polskiego Związku Narciarskiego Adam Małysz. Kacprowi wręczył statuetkę złotego skoczka, którą otrzymał, gdy w 2002 roku zdobywał olimpijskie medale w Salt Lake City.

Wspominano także postać śp. Zbigniewa Baneta, zmarłego kilka lat temu prezesa LKS Klimczok. – Momentami aż brakuje słów, aby wyrazić wdzięczność i wszystkie te emocje, które odczuwamy – stwierdził obecny prezes klubu Paweł Niemczyk.

Obecni byli także rodzice i bliscy Kacpra oraz młodzi adepci sportów zimowych w klubie z Bystrej. Multimedalista, zanim podpisał setki autografów i wykonał tyleż samo zdjęć z kibicami, również podzielił się swoimi odczuciami. Podkreślił, że każdy medal ma dla niego olbrzymią wartość, szczególny zaś ten zdobyty zupełnie niespodziewanie w rywalizacji duetów. Jak wyjaśnił z właściwą sobie skromnością, podczas kolejnych skoków skupiał się na tym, co miał do wykonania. Rada dla młodych sportowców, którzy chcieliby pójść śladem Kacpra? – Żeby się nie poddawać, ciężko pracować i nie patrzeć na to, co mówią inni – stwierdził 19-latek.

 

Boom na skoki

Krótko po wyczynach Kacpra Tomasiaka w klubie z Bystrej rozdzwoniły się telefony od rodziców, którzy chcieliby zapisać swoje dzieci na treningi skoków narciarskich. – Mamy w naszym klubie talenty z predyspozycjami do skakania, a kolejni garną się do tego sportu. Jestem przekonany, że dalej konsekwentnie pracując przyszłość rysuje się w naprawdę optymistycznych barwach – zaznacza prezes LKS Klimczok Bystra, klubu z tradycją liczącą już ponad 100 lat.

Droga Kacpra właśnie tutaj się zaczęła. – Pamiętam, gdy tata Wojciech Tomasiak przyprowadził Kacpra na trening do naszego Klimczoka. Przed pójściem do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Buczkowicach – z tego, co pamiętam do 7 klasy podstawówki – byłem przez kilka lat jego trenerem. To u nas w Bystrej zebrał te najważniejsze szlify i jest to powód do dumy dla naszej społeczności – mówi Jarosław Konior, pierwszy szkoleniowiec utytułowanego reprezentanta Polski i wieloletni dyrektor SMS Szczyrk. Już w stricte trenerskiej ocenie wskazuje na kluczowe atuty swojego byłego podopiecznego. – Odporność mentalna i motoryka. Wszyscy widzimy, jak Kacper podchodzi do tego, co się dzieje. Potrafi świetnie radzić sobie z presją startową. Zazwyczaj ma bardzo udane drugie serie w konkursach, a to świadczy, że najzwyczajniej wytrzymuje ciśnienie – dodaje.

Marcin Nikiel

Maciej Mrówka,

wójt gminy Wilkowice:

Gmina Wilkowice to już 18 olimpijczyków, ale Kacper Tomasiak jest pierwszym, który rozsławił naszą społeczność medalowymi osiągnięciami. To coś wielkiego, coś, o czym nawet nie śniliśmy w przededniu olimpijskich zmagań, i coś, co zdarza się raz na wiele pokoleń. My tego doświadczyliśmy i bardzo Kacprowi za te emocje dziękujemy. Rozpiera nas ogromna duma.

Dziś ten sukces nabiera szczególnego wymiaru. Bo chyba nikt nie może mieć już wątpliwości, że przeprowadzona w ostatnim czasie inwestycja gruntownej modernizacji skoczni w Bystrej była potrzebna. Jest sens w tym, co robimy, dążąc do wychowania kolejnych pokoleń sportowców, którzy być może pójdą śladem naszego Kacpra. Głęboko wierzymy, że jest to możliwe.